Menu / szukaj

Galeria żywota

Galeria handlowa pękała w szwach. Młoda kobieta siedziała przy fontannie i przechylała na bok głowę, grzebiąc w torebce. Przy jej uchu ściskany ramieniem odzywał się telefon komórkowy, z którego głośnika płynęły wróżby zza oceanu. Mała dziewczynka stojąca przy niej szarpała ją za rękaw.

Czytaj więcej

Dobry człowiek

Do miasta zbliżał się kolorowy wóz ciągnięty przez osiołka. I nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie fakt, że dookoła wozu latała chmara przeróżnych ptaków. Gawrony siedziały gęsto na dachu wozu, skowronki odpoczywały na grzbiecie osiołka, a w obrębie ronda kapelusza woźnicy gniazdo urządziła sobie para wróbli.

Czytaj więcej

Co powiedzieć?

Co powiedzieć młodej kobiecie, której mąż choruje na raka, a ona ma wkrótce zostać sama z gromadką dzieci? Na leczenie wydali ostatnie oszczędności. Gdy lekarz bezsilny wobec postępu choroby wszedł do jego sali z całą tą dokumentacją umierania, chory powiedział, że poprzedniego dnia widział Jezusa, siedzącego obok na łóżku.

Czytaj więcej

Bezimienny

Podłączył się pod bieg ludzkich losów, nie wiedząc do końca, czy to ma jakiś sens? Słyszał głos gdzieś w głowie:

– Jesteś mi potrzebny tu i teraz.

– Ale czy to właśnie miejsce wybrałeś dla mnie? – Zastanawiał się jeszcze, gdy spoglądał w obojętne twarze przechodzących obok ludzi. Mógłbym być przecież prawnikiem, bronić słusznej sprawy, lub lekarzem, ratować ludzkie życie. Tyle można by dobrego zrobić w innych okolicznościach.

– Jesteś mi potrzebny takim, jakim cię stworzyłem – słyszał w odpowiedzi – tu, gdzie cię postawiłem.

– Kapłani – pomyślał jeszcze ciepło – ci mogą tak wiele dobra zdziałać w swoim życiu.

– Jesteś mi drogi, jak każdy człowiek, który wypełnia moją wolę – dotarło do niego, gdy po raz kolejny wyciągał rękę, by podać anonimowej postaci ulotkę nawołującą do rekolekcji.

Ludzie przechodzili obok niego zaprzątnięci swoimi sprawami. Żaden nawet nie spojrzał mu w oczy. Śpiesznie wychodzili za zewnątrz, by pogrążyć się w niedokończonych sprawach, życiowych gonitwach i walkach. Dla nich pozostawał tylko wyciągniętą dłonią opatrzoną w skrawek papieru. Dłonią zagubioną w półmroku przedsionka potężnej katedry.

Autor: Andrzej Chodacki

Anioł

Kogo tam macie, Imbek, w tym żydowskim dworze w Woli Okrzejskiej?

Pragnę zauważyć, Sturmbannführer, że majątek nie jest już żydowski.

Chcecie mi powiedzieć, że nie ma tam Żydów?

Niestety, ciągle są.

Do wiosny macie uprzątnąć tę żydowską oborę. Do pomocy dostaniecie Ukraińców, Łotyszy i Litwinów, wasi żołnierze są zbyt wrażliwi – tu pogardliwy śmiech.

Ależ Sturmbannführer!…

Bez dyskusji! Za dużo mi ucieka z transportów do Majdanka. Znajdziecie sobie tam jakieś dobre miejsce do postoju i powyłapujecie uciekinierów. Oczywiście nie wieźcie ich do Majdanka, tylko zakopcie na miejscu. Zrozumieliście, Imbek?!

Jawohl, Sturmbannführer!!!

*****

Czytaj więcej

Ostatnie życzenie

Wyruszyli wcześnie rano, jeszcze przed upałami. Gdy podjeżdżali powyżej parkingu, okolica wydawała się pusta. Zaraz jednak zjawił się Słowak, twierdząc, że parking jest niżej, i że nie można tu wjeżdżać. Ela wyjęła dwadzieścia euro i podała mu, mówiąc, że musi się tu zatrzymać. Dlaczego? Bo wyżej już nie można. Dalej zaczynał się żółty szlak. Słowak zajrzał przez szybę do środka samochodu, gdzie jej mąż Marek zmagał się z pasem bezpieczeństwa. Potem popatrzył na kobietę i oddał jej banknot.

Czytaj więcej

Pomoc – Rozdział 41

Sprawozdanie z rozmowy

– Co zrobiłaś po przeprowadzce swojego pana?

– Najpierw byłam sama przez pewien czas. Skończyłam studia i trochę pracowałam. Kiedy nabyłam już trochę doświadczenia, zaczęłam pracować na własny rachunek i przyjmowałam tylko lukratywne zlecenia. Dzięki temu miałam więcej czasu na życie prywatne. Czytaj więcej