Menu / szukaj

Praca i pieluchy

Jak połączyć macierzyństwo z karierą? Tyle odpowiedzi, ile matek-pracowników. Każda może mieć własną wizję najlepszego rozwiązania. Jedno jest jednak dla nich wspólne – to emocjonalne dylematy.

Holenderski rynek pracy jest inny, niż rynek polski. Do 1990 roku tylko 6-8 proc. holenderskich kobiet pracowało poza domem.  W latach 90. sytuacja zaczęła się zmieniać tak wskutek postępujące emancypacji, jak i presji ekonomicznej. Dzisiaj już niemal 60 proc. wszystkich gospodarstw domowych składa się z par, w których oboje pracują zawodowo. Nadal jednak tylko w 8 proc. rodzin z małymi dziećmi (do 12 lat) oboje rodziców pracuje zawodowo w pełnym wymiarze godzin. W porównaniach międzynarodowych Holandia jest nadal jednym z krajów o najniższym zatrudnieniu kobiet, ale jednocześnie w żadnym kraju europejskim nie pracuje tyle kobiet na pół etatu, co w Holandii.

Opisujemy tę sytuację dlatego, że taka postawa młodych holenderskich mam wobec pracy zawodowej wymusza niejako odpowiadające ich oczekiwaniom propozycje pracodawców. W Holandii matka z małych dzieckiem, która chce wrócić na rynek pracy, nie ma problemu z jej podjęciem w niepełnym wymiarze godzin, albo 2-4 razy w tygodniu. Oprócz tego wielu pracodawców zapewnia w swoich firmach specjalne miejsca, gdzie młoda matka karmiąca malucha piersią może zrobić to w komfortowych warunkach, gdy znajdzie się osoba, która dziecko do niej dowiezie. Wiele firm, zwłaszcza tych pielęgnujących ideę społecznej odpowiedzialności biznesu (z ang. CSR – Corporate Social Responsibility) decyduje się także na otwarcie przyzakładowych żłobków i przedszkoli.

Jeśli więc, młoda mamo, decydujesz się powrócić, albo wejść na holenderski rynek pracy, to wiedz, że możesz liczyć na przychylność rozwiązań systemowych w tym kraju.

Na tym jednak ułatwienia się kończą. Zaczynają się natomiast pytania – czy można pogodzić bycie dobrą matką z byciem dobrą pracownicą? Nie odpowiemy, bo jednoznacznej odpowiedzi nie ma. Możemy natomiast powiedzieć ci, czego zdecydowanie nie powinnaś robić, jeśli zamierzasz pogodzić swoje macierzyństwo z pracą zawodową.

Nie powinnaś więc wracać do pracy tylko dlatego, że twoje dwie polskie koleżanki i trzy holenderskie sąsiadki już to zrobiły. Jeśli czujesz, że chcesz zostać ze swoim dzieckiem dłużej, nawet znacznie, to zrób to. To twoje dziecko i twoje życie. Wasze wspólne dobro. I niech tylko to cię interesuje.

Nie staraj się być chodzącym ideałem w pracy i w domu. Niech słowo „perfekcyjna” wyleci na zawsze z twojego słownika. Jeśli coś zawalisz w obu sferach, o których mowa, nie pogrążaj się w poczuciu winy. Twoja polska matka popełniła tysiące błędów, a ty jakoś wyszłaś na ludzi, prawda? Pracodawca natomiast jest na tyle stabilny finansowo, że twój błąd nie przywiedzie go z pewnością do bankructwa.

Jeśli jeszcze jesteś, to czym prędzej przestań być Zosią-Samosią. Gdy potrzebujesz pomocy – poproś o nią. Męża, rodzinę, przyjaciółkę, sąsiadkę, także szefa w pracy. Jasno komunikuj swoje potrzeby, to wszystkim ułatwi sprawę.

Nie odrzucaj kompromisu. Jeśli twój dokształcający kurs zawodowy jest na tyle absorbujący, że zdecydowanie koliduje z potrzebami twojego dziecka – odłóż ten kurs na lepszy czas. Choćby się chciało, to nie zawsze się da, na danym etapie życia, mieć wszystko równocześnie. Warto sobie to uświadomić i złapać dystans.

Jedno jest pewne – twój sukces macierzyński i na rynku pracy nie zależy tylko od ciebie. Wiele do zrobienia ma twój życiowy partner oraz twój pracodawca. Ich możliwości pomocy musisz ocenić samodzielnie.

Ewa Grochowska