Menu / szukaj

Z przymrużeniem oka

Holendrzy są uważani za rozsądne i trzeźwo myślące społeczeństwo. W przeciwieństwie do krajów południowych, emocje okazuje się tu wolniej i mniej intensywnie. Ulubionym holenderskim powiedzeniem jest nawet „doe maar gewoon, dan doe je al gek genoeg” (zachowuj się normalnie, już to jest wystarczająco szalone). To oczywiście dość nudne. Jednak pozytywną stroną tej trzeźwości jest zdolność relatywizowania siebie od czasu do czasu. Wszystko po to, by czasami móc się z siebie pośmiać i spojrzeć na siebie z przymrużeniem oka.

Świat się od tego nie zawali

Zapewne ich znasz: ludzi, którzy traktują samych siebie śmiertelnie poważnie! W ich obecności zawsze musisz uważać na to, co mówisz. Często są to także ludzie, którzy uważają, że wszyscy się na nich zawzięli i mają dodatkowo ciężkie życie. Zwykle trudno jest im relatywizować.

Jeśli relatywizujesz, postrzegasz rzeczy jako względne. Na przykład, na wszystko co przydarzy się tobie, czy też twojej osobowości, patrzysz w kontekście większej całości. Patrzysz więc na siebie z pewnej perspektywy. Dzięki relatywizowaniu możesz zmniejszyć muchę, z której zrobiłeś już słonia, do jej właściwych rozmiarów. Relatywizowanie pomaga zachować równowagę pomiędzy twoją sytuacją i stopniem, w jakim ta sytuacja cię zajmuje. Ludziom, którzy nie potrafią relatywizować, jest w życiu trudniej. Poprzez wieczne rozmyślania na wszystkie możliwe tematy, doświadczają niewspółmiernie wiele stresu. Często zamykają się na nowe doświadczenia, z obawy, że sprowadzą na siebie nowe nieszczęście.

Naturalnie, trzeba wykazać się pewną dorosłością, by móc zrobić krok w tył – od siebie i swoich problemów. Ośmioletnie dziecko nie potrafi relatywizować. Niektórzy ludzie są w stanie spojrzeć na siebie trzeźwo, podczas gdy inni szybko ulegają panice. Dużą rolę odgrywają tutaj twój charakter i sposób, w jaki cię wychowano. Na szczęście, możesz także podjąć samodzielną interwencję: „relatywizowanie” to także umiejętność, której możesz się nauczyć. Możesz zacząć od regularnego poświęcania czasu na chwilę zastanowienia się, własne przemyślenia i uczucia oraz uświadomienia sobie, że nie musisz być idealny. Często pomaga też zwykłe zadanie sobie pytania: czy to, czym tak bardzo się martwię, za rok będzie miało jeszcze znaczenie? Musisz też być świadomy faktu, że – jak mawiał filozof Nietzsche – „to, co cię nie zabije, to cię wzmocni”!

Porady, jak od czasu do czasu patrzeć na siebie z przymrużeniem oka:

  • Postaraj się częściej śmiać z siebie samego i szukaj w sytuacji elementów komicznych. Nie pozwól się zaszufladkować i częściej bywaj lakoniczny. Inni mogą sobie myśleć to, co chcą. Od ciebie zależy, czy i co z tym zrobisz.
  • Wszyscy mamy własne problemy. Postaraj się je uporządkować pod względem ważności. Różnica zdań z kolegą z pracy ma inne znaczenie, niż poważna choroba członka rodziny. Pomoże ci to spojrzeć na mniejsze problemy z innej perspektywy.
  • Jeśli to możliwe, odłóż problem na później. Prześpij się z tym. Kiedy jesteś zmęczony, wszystko wydaje się większe, niż jest. Często rozwiązanie to tylko kwestia czasu, albo odpowiedniego spojrzenia na problem.
  • Nie musisz zaprzeczać problemom, albo ich od siebie odpychać. Pomoże tu znalezienie czegoś, co pozwoli o nich zapomnieć. Jeśli zrobisz coś, co uczyni cię zadowolonym, przestaniesz rozkładać problem na części pierwsze, a wtedy rozwiązanie przyjdzie samo, ze strony, z której w ogóle tego nie oczekiwałeś.
  • Zrób sobie „przerwę na kawę”, odpocznij od siebie samego. Postaw się na miejscu kogoś, komu ufasz i spójrz na swoją sytuację jego oczami. Często pozwala to na bardziej obiektywną ocenę wydarzeń.
  • Postaraj się czasem skoncentrować na gwiazdach. Zrób sobie wieczorny spacer i popatrz w niebo. Twoje problemy są jak cząstki pyłu na naszej planecie, która sama jest pyłkiem w skali wszechświata.
  • Udziel sobie porady w taki sposób, jak gdyby robił to twój najlepszy przyjaciel czy przyjaciółka.

Odpuść

Sztuka i umiejętność relatywizowania sprawiają, że łatwiej i przyjemniej kroczysz przez życie. Stajesz się dosłownie „lżejszy”. Zarówno w kontaktach z innymi, jak i na poziomie balastu, który ciągnął się za tobą przez te wszystkie lata. Zadbaj jednak o to, byś nie przesadził. Jeśli będziesz nadmiernie relatywizować, niewiele zostanie z tego, co ważne. Prawdziwą sztuką jest traktowanie siebie poważnie z perspektywy tego, co nam się przydarza. A to zupełnie coś innego, niż sprawianie, że czujesz się mały i nieistotny.

Ten post dostępny jest również w Holenderski (Nederlands)