Menu / szukaj

Historia polskiej tolerancji

Holandia oprócz wiatraków, tulipanów i szeroko rozumianej wolności, kojarzy się z tolerancją. Nie wszyscy jednak zdają sobie sprawę z tego, że już w czasach średniowiecza istniało państwo, w którym znajdowali schronienie różnowiercy, cierpiący prześladowania w pozostałych częściach Europy. Było to jedyne miejsce na mapie naszego kontynentu, gdzie w dobie walk reformacji z kontrreformacją, ludzie różnych wyznań zamiast wzajemnie się mordować żyli ze sobą w zgodzie. Mówiono o nim „kraj bez stosów”, lub po prostu Polska.

Kolebki polskiej tolerancji należy szukać już w pierwszej połowie XIV wieku, kiedy to król Kazimierz Wielki zagwarantował prawa do osiedlania się na terenie kraju ludności żydowskiej. Było to nietypowe jak na owe czasy zachowanie, gdyż w innych krajach starano się raczej przepędzać Żydów, a już na pewno nie zachęcać ich do osiadania na własnym terytorium. W konsekwencji tego posunięcia liczba wyznawców judaizmu zwiększyła się z 10 tysięcy w 1340 roku do ponad 750 tysięcy w 1772 roku. Współczesny historyk żydowskiego pochodzenia Barnett Litvinoff posuwa się nawet do stwierdzenia, że ta decyzja polskiego króla uratowała Żydów od całkowitego wyniszczenia. Kolejnym przejawem tolerancji Kazimierza Wielkiego było zapewnienie swobody wyznania prawosławnym mieszkańców nowo przyłączonych ziem Rusi Halickiej i Włodzimierskiej. Od panowania tego władcy mamy do czynienia z wielowyznaniową Polską, w której w zgodzie żyli obok siebie nie tylko chrześcijanie, żydzi i prawosławni, ale również muzułmańscy Tatarzy.

W późniejszym okresie na uwagę zasługuje walka polskiego kleru o prawa pogan do posiadania własnego terytorium i gwarantowania im możliwości współistnienia wśród państw katolickich. Podczas soboru w Konstancji (1414 – 1415 r.) Paweł Włodkowic otwarcie bronił prawa niechrześcijan do rozporządzania własnym państwem i krytykował nawracanie przy użyciu siły. Według polskiego uczonego za bliźnich należy uznać zarówno wierzących jak i niewierzących, a Ewangelia mówi o miłowaniu każdej istoty ludzkiej. Krytykował politykę Zakonu Krzyżackiego, który podbijał tereny Prus Wschodnich w imię szerzenia wiary chrześcijańskiej i podkreślał, że jest to niezgodne z prawem boskim, naturalnym, kanoniczym i cywilnym. Podobne zdanie wyraził współczesny Włodkowicowi Stanisław ze Skarbimierza, który w kazaniu „O wojnach sprawiedliwych” uznał za niedopuszczalne najeżdżanie przez Krzyżaków na ziemie pogan, gdyż to ich własność i mają do niej prawo jak każdy inny człowiek chcący żyć w pokoju. Dawał on również przyzwolenie na zawieranie sojuszu z innowiercami w wojnach obronnych.

Po opublikowaniu przez Marcina Lutra swoich tez, które dały początek wyznaniom protestanckim, przez zachód Europy przeszła fala krwawych wojen religijnych i prześladowań. Kościół Katolicki za wszelką cenę starał się utrzymać dominującą pozycję na kontynencie, a nowo powstałe odłamy katolickie przekonane o słuszności swoich postulatów i konieczności reform ani myślały się podporządkować. W efekcie powołana przez Watykan inkwizycja zaczęła palić na stosach podejrzanych o herezję, a w niektórych krajach doszło do pogromów protestantów. Przykładem może być Noc św. Bartłomieja w Paryżu, gdzie wymordowano 3 tysiące hugenotów, a walki które rozprzestrzeniły się po całej Francji w ciągu jednego miesiąca od tego wydarzenia pochłonęły około 20 tysięcy ofiar.

W tym samym okresie w Polsce nie miały miejsca podobne sytuacje. Przybyszom z innych części kontynentu cierpiącym prześladowania pozwalano spokojnie żyć i wyznawać swoją wiarę (przykładem mogą być przybyli z Niderlandów menonici), a nowe idee docierające do kraju znalazły wyznawców wśród polskiej szlachty i mieszczaństwa. Szacuje się, że w szczytowych momentach protestanci stanowili od 16-20% szlachty. Polscy królowie otaczali opieką innowierców nadając im liczne przywileje, a Zygmunt August powiedział wprost „nie jestem panem waszych sumień, jeno stróżem waszych praw”, co w dobitny sposób pokazuje, że wywieranie jakiejkolwiek presji co do wyznawanej wiary nie leży w zakresie jego obowiązków. Ukoronowaniem tolerancyjnych skłonności Polaków, było uchwalenie w 1573 roku konfederacji warszawskiej, która gwarantowała równe prawa szlachcie bez względu na wyznanie. W późniejszym czasie, każdy nowo wybrany król nie mógł otrzymać korony Rzeczpospolitej bez zatwierdzenia tego dokumentu. Był to pierwszy dokument w Europie zapewniający prawną ochronę państwa ludziom różnej wiary.

Tolerancja w Polsce znajdowała uznanie wśród historyków innej narodowości. Żyjący w XVII wieku Francuz Claude Carloman de Rulhière w swoim dziele „Histoire de l’anarchie de Pologne” pisze, że Rzeczpospolita „(…) jest pierwszem w Europie państwem, które przykład tolerancji dało. Meczety stały tam pomiędzy Kościołami chrześcijan i Żydów bożnicami. Rzeczpospolita nie miała wierniejszych poddanych nad Mahometanów, pod iey opieką osiadłych; Żydzi pilnowali dochodów w dobrach Szlachty, która się więcej fakcyami niżeli gospodarstwem trudniła. Polska z woli swojej ustawy podbijać nie mogła, powiększenie swoje i przyłączenie krajów sąsiedzkich, jedynie tylko tolerancyi winną była (…). Wszystkie nienawiści religijne zdawały się uśpione. Nigdzie fanatyzm swoiey nie zapałił pochodni. Nie było kłótni, nie było niechęci”. Z kolei angielski lord-kanclerz Henry de Brougham tak w swoim parlamencie pisał o Polakach „Oni byli pierwsi, którzy, wkrótce po reformacji, dali przykład prawdziwej wolności, wszelkim wyznaniom do przywilejów urzędów i godności państwa przystęp zapewniającej. Prawie od stu lat dawała Polska przytułek sektom nowochrzczeńców i unitów, wszędzie ze społeczeństwa wyłączonych; sam naród żydowski, na całej kuli ziemskiej wzgardzony, znałazł na tej gościnnej ziemi drugą ojczyznę, rzetelną opiekę swoich naukowych i religijnych instytucji”.

Po 1795 roku Polska na 123 lata zniknęła z mapy Europy, a po drugiej wojnie światowej stała się państwem niemal wyłącznie katolickim i jednonarodowym. Wschodnia część Polski, gdzie żyła większość mniejszości narodowych, stała się częścią Związku Sowieckiego, a ludność pochodzenia żydowskiego, albo zginęła w trakcie holocaustu, albo wyemigrowała z kraju. Jednak idee zapoczątkowane przez polskich władców są żywe we współczesnej Europie i stanowią jeden z fundamentów Unii Europejskiej.

Łukasz Wolski