Menu / szukaj

Sen o wolności

Dolina Dnia Codziennego zakotłowała się niepokojem, gdy jeźdźcy wbili się w nią klinem od strony bagien. Demony okrakiem siedziały na plecach nieszczęsnych istot. A coraz paskudniejsze były oblicza prących w dolinę demonów. A coraz bardziej zalęknione były serca nieszczęśników pod nimi.


Od północy zadął Róg Zbytku. Podniosły głowy zagubione istoty a demony skierowały hordę w tamtą stronę i zaczęły poganiać biedaków pod nimi, sycząc im do uszu:
– Bądź lepszy od tamtego, stać cię na więcej, człowiek potrzebuje przecież w życiu trochę komfortu, należy ci się.
Bezwolne istoty o mętnych oczach galopowały zgodnie z czarcimi podszeptami, gromadnie sunęły za głosem rogu. W pewnym momencie kilka istot zatrzymało się. Wyglądali jak rodzina, dwoje dorosłych i dziecko. Wierzganiem zrzucili siedzące na plecach poczwary. Otoczyła je sfora szatańska, dziecko upadło na ziemię i przestało oddychać. Rodziców ogarnęła rozpacz. Już demony rozpaczy osiodłały ich i szarpnęły zaprzęgi, wskazując im kierunek urwiska nad przepaścią.
Wtem trąby zagrzmiały nad Doliną Dnia Codziennego. Na odgłos trąb spadły z grzbietów ludzkich demoniczne istoty i skurczyły się w nienawiści. Słońce wstawało od strony wzgórz wraz z narastającym z każdą chwilą śpiewem Cherubinów. Pokurcze szukały nerwowo zagłębień gruntu, by schować się przed palącą jasnością. A istoty ludzkie pozbawione piekielnych jeźdźców wyprostowały się i podniosły głowy. Bielma spadły im z oczu, uśmiechy wróciły na oblicza. Dziecko wstało zdrowe z ziemi a rodzice szybko przytulili je z czułością.
Ktoś zawołał:
– Uwolniliśmy się od ucisku! W jedności siła! Teraz nadszedł nasz czas, chwała zwycięzcom!!
Światło zgasło. Demony wypełzły z dziur i osiodłały przywódców zrywu. Trąba Chwały zawyła z zachodu. Tłum ruszył za jej głosem, wykrzykując hasła, że wolny człowiek może zrobić ze swoim życiem, cokolwiek zechce.
Autor: Andrzej Chodacki