Menu / szukaj

Poprawić świętość

Bazar przywitał go terkotliwym gwarem i wielokolorowym ruchem. Próbował się przebić przez rozkrzyczane przekupy, które chciały mu wcisnąć jakiś świeżo lutowany garnek, kalesony po okazyjnej cenie lub niewiele używany zegarek zdobyty na zachodnich rubieżach.


Miasto podnosiło sponiewierane ciało z wojennej zawieruchy. Ludziom trudno się dziwić. Każdy chce żyć. On też ze swoim teologicznym wykształceniem musiał długo szukać, aż szczęśliwie przygarnęli go ojcowie z chrześcijańskiej szkoły. Szedł właśnie, bo ktoś przyniósł do szkoły wieści, że na bazarze można kupić przedwojenne katechizmy. I wtedy spojrzała na niego Matka Boska z obrazu. Dziwny to był wizerunek. Inny, niż dotąd widywał. A przecież jako teolog wiedział ich naprawdę wiele.
– Skąd ja znam ten obraz? – Zastanawiał się, podchodząc powoli do stoiska obwieszonego dewocjonaliami. Maryja patrzyła łagodnie, cierpliwie. Jakby nie miała pretensji, że wczoraj nakrzyczał na uczniów. Jezus taki śliczny. Gładka twarz, delikatne włoski, wyraziste, ciepłe oczy Boskiego potomka.
– Podoba się panu? – Usłyszał nagle pytanie, które wyrwało go z odrętwienia.
– Tak – już pożałował odpowiedzi, handlarz na pewno podbije cenę.
– Poprawi pan świętość – sprzedawca wskazał palcem na aureolę wokół głowy Maryi – i będzie jak nowy.
Zapatrzony w obraz mężczyzna uśmiechnął się na te słowa.
– Najpierw muszę poprawić u siebie – odpowiedział, a widząc, że handlarz nic nie rozumie, dodał szybko – ile pan chce za ten obraz?
Autor: Andrzej Chodacki