Menu / szukaj

Gezellig

Po przeprowadzce do Holandii jednym z natychmiastowo poznanych niderlandzkich słów jest „gezellig”, oznaczające między innymi przyjemność płynącą ze spędzania czasu z bliskimi i charakteryzujące „klimatyczne” miejsca. Jakkolwiek klimatycznością Amsterdamu nauczyłam się oddychać od pierwszych chwil, a jego hausty zabieram ze sobą w płucach z każdym powrotem do Polski, to moja nieholenderskojęzyczność skutecznie utrudnia mi wsiąknięcie w tutejsze kręgi towarzyskie. Nie oszukujmy się – niewielka liczba studentów decyduje się na naukę niszowego języka kraju, w którym ma zamiar spędzić jedynie kilka lat. Szczególnie, że ceny kursów mogą się wydawać wysokie, język trudny, a organizacje typu Gilde SamenSpraak nie rzucają się obcokrajowcom z miejsca w oczy. Jeśli więc „biedny”, niemówiący po holendersku student chce poznać ludzi spoza swojego wydziału, musi wykazać się kreatywnością.

Od momentu wpuszczenia do swojego życia Tadeusza Kantora zafascynowana teatrem postanowiłam spenetrować rynek anglojęzycznego dramatu w Amsterdamie. Dość oczywistym dla mnie pierwszym krokiem była studencka organizacja kulturalna CREA. Odnajdując między cała masą holenderskich warsztatów zakładkę „International” z wielką ekscytacją weszłam w, jak mi się wydawało, spis kursów teatralnych. Jak mi się wydawało, ponieważ spis zawierał jedna pozycję, przez co zapewne większość językowo rygorystycznych osób przestałaby go nazywać spisem. W jego imieniu przemawiał jedynie fakt, że oferowany przez CREA kurs występował w wersji jesienno-zimowej i zimowo-wiosennej. Opisany został jako uniwersalne zajęcia zarówno z aktorstwa, scenografii, jak i reżyserii. Jako że z zasady nie wierzę w zbytnią wielofunkcyjność, stałam się dość sceptyczna. Ponieważ jednak raz się żyje i jak większość „świeżaków” do odważnej decyzji podjęcia pozauniwersyteckich zajęć potrzebowałam kilkumiesięcznego okresu aklimatyzacji, na kurs zaczynający się w październiku nie udało mi się załapać. Zapisałam się za to na ten zaczynający się w lutym i oczekuję niecierpliwie, co przyniosą nadchodzące dni.

Podczas moich poszukiwań natrafiłam również na międzynarodową grupę improwizacyjną EasyLaughs oraz ich warsztaty prowadzone, fanfary poproszę, w siedzibie organizacji CREA, które nie są przez tę organizacje reklamowane, a które serdecznie polecam. Nieuważnie próbując się zapisać na odczyt sztuki „Art” Yasminy Reza, który niefortunnie miał miejsce w marcu roku 2014, a nie tak jak miałam nadzieję będzie miał w marcu 2015, nawiązałam kontakt z angielskojęzyczną grupą teatralną InPlayers. Występy obu trup odbywają się po angielsku i są przemiłą alternatywą dla angielskich transkrypcji holenderskich przedstawień, szczególnie dla osób takich jak ja, dla których działanie tychże transkrypcji pozostaje wciąż nierozwiązaną zagadką. I jakkolwiek onirystyczną mgiełką owiany jest dla mnie wciąż praktyczny wymiar słowa „gezellig”, mam nadzieję że wkrótce uda mi się ją rozwiać.

Magdalena Wiśniewska, Stowarzyszenie PL-Student-NL