Menu / szukaj

Wywiad z Joanną Hoppe

„Stanęłam więc na rozdrożu i niedługo potem, serce wygrało z rozsądkiem – zostawiłam pracę, przyjaciół, rodzinę i kraj – wyjechałam do Holandii, bez perspektyw, bez języka i z duszą na ramieniu. Dziś, z perspektywy czasu, nie żałuję tej decyzji!”.

Joanna Hoppe zaliczana jest do grona najbardziej rozpoznawalnych polskich przedsiębiorców w Holandii. Jest właścicielką firmy JManager, która zajmuje się reklamą i marketingiem. Już jako nastolatka wiedziała, że chce pracować w handlu i mieć bezpośredni kontakt z ludźmi. Jak sama twierdzi: „jest wulkanem energii i nieskończonych pomysłów”, którymi lubi dzielić się z innymi. Do Holandii przyjechała natomiast, kierując się głosem serca.

Joanna urodziła się w Wałbrzychu na Dolnym Śląsku, lecz nastoletnie lata spędziła w Zielonej Górze. Tutaj także zdobyła wykształcenie. Najpierw ukończyła liceum handlowe, a w 2008 roku uzyskała tytuł magistra w zakresie Opieki i Profilaktyki Niedostosowania Społecznego. Jak sama mówi: „na studiach uświadomiłam sobie, że zostałam obdarzona darem, który pozwala mi bardzo dobrze odczuwać emocje i potrzeby drugiego człowieka oraz sposób jego myślenia i oddziaływania na innych. To z kolei pozwoliło mi podejmować coraz większe wyzwania zawodowe i tak, mając niespełna 25 lat, pracowałam już na stanowisku kierowniczym w renomowanej firmie zajmującej się sprzedażą zadaszeń basenowych, szkoliłam personel, ustalałam profil sprzedaży i reklamy na dany rok. U szczytu kariery na wymarzonym stanowisku zakochałam się w obecnym mężu, który już wtedy mieszkał w Holandii. Niestety, sytuacja na rynku pracy nie dawała mu szans na godny powrót do kraju. Stanęłam więc na rozdrożu i niedługo potem, serce wygrało z rozsądkiem – zostawiłam pracę, przyjaciół, rodzinę i kraj – wyjechałam do Holandii, bez perspektyw, bez języka i z duszą na ramieniu. Dziś, z perspektywy czasu, nie żałuję tej decyzji!”.

Decyzja o przeprowadzce do Holandii została więc podjęta bardzo szybko. Kolejnym krokiem było odnalezienie się w nowej rzeczywistości, z czym Joanna nie miała absolutnie żadnych problemów. Dlatego też pracę w wyuczonym zawodzie rozpoczęła praktycznie od razu: „Realizowałam różne projekty na terenie Holandii i doszłam do wniosku, że bardzo wiele firm potrzebuje dobrej reklamy i że wielu Polaków chciałoby skorzystać z tego typu usług we własnym języku. Przeciętny Kowalski, zaczynając pracę na własny rachunek lub też prowadząc dłużej firmę na granicy opłacalności, nie jest w stanie wygospodarować pieniędzy na kampanię reklamową, która zwróciłaby uwagę większej grupy odbiorców. Dlatego też pomyślałam, że muszę stworzyć taki produkt, który znacznie ograniczyłby koszty reklamy i jednocześnie dotarł do jak największej grupy docelowej, jaką w tym wypadku są Polacy przebywający w Holandii. Stworzyłam program wzajemnej współpracy, który łączy ze sobą firmy z różnych dziedzin w jedną kampanię reklamową na rzecz Polaków”.

Nie ulega zatem żadnej wątpliwości, że dynamiczny rozwój kariery zawodowej pochłania obecnie zdecydowaną większość czasu Joanny. W związku z tym, musieliśmy ją spytać, czy w jej przypadku w ogóle można mówić o czymś takim, jak „czas wolny”. Joanna z lekkim uśmiechem odpowiedziała: „Oprócz prowadzenia własnej firmy, jestem również dumną żoną i mamą dwóch chłopców – Nikodema (4 latka) i Tolka (2 latka). Dlatego mój dzień zaczyna się bardzo wcześnie i kończy bardzo późno. Niestety, w moim przypadku trudno jest jednoznacznie oddzielić czas na pracę od czasu wolnego, gdyż często zdarza się, że gdy pracuję, jednocześnie gotuję obiad. W przerwach między przewijaniem pieluch spaceruję z rodziną po parku, jednocześnie rozmawiając przez telefon o sprawach służbowych. W dniach kiedy dzieci chodzą do przedszkola, mogę ruszyć w teren i wykonać pracę, której nie jestem w stanie wykonać zdalnie w domu. Czasami zdarza się, że praca pokrzyżuje mi plany rodzinne (są to na przykład pilne zlecenia), ale zdarza się również odwrotnie, że odkładam pracę na bok, gdyż dzieci chorują”.

Jak widać wyraźnie, typowy dzień Joanny należałoby określić jako „bardziej niż wyczerpujący”. Zapytana o to, skąd więc bierze siłę, dzięki której potrafi sprostać takiemu natłokowi obowiązków, odpowiada: „w życiu napędzają mnie dwie rzeczy: moja szczęśliwa rodzina i uśmiech ludzi zadowolonych z mojej pracy. Za jakiś czas chciałabym, żeby moja firma kojarzyła się Polakom w Holandii z moim profesjonalizmem i zaufaniem, jakim może darzyć mnie każdy klient! Sukces w prowadzeniu firmy wypływa z nas samych. Musimy kochać to, co robimy i naprawdę w to wierzyć. Trzeba być skromnym i cierpliwym – tylko tacy wygrywają”. Musieliśmy więc poprosić Joannę o kilka rad dla początkujących przedsiębiorców. Po chwili namysłu odpowiedziała: „Myślę, że na osiągnięcie sukcesu jako przedsiębiorca składają się trzy zasadnicze etapy. Pierwszym jest umiejętność rozpoznania rynku i jego potrzeb. Drugim – umiejętność doboru odpowiedniej reklamy, a trzecim – umiejętność dotarcia z tą reklamą do odpowiedniej grupy docelowej. Jeżeli uda Ci się poprawnie zrealizować wszystkie te kroki, będziesz miał naprawdę dużą szansę na osiągnięcie sukcesu”.

Na koniec postanowiliśmy zapytać Joannę o to, co sądzi o inicjatywie wydawania w Holandii polskojęzycznej gazety. Oto, co usłyszeliśmy w odpowiedzi: „Uważam, że w Holandii brakowało profesjonalnej, rzetelnej informacji dla Polaków borykających się z barierą językową. PoPolsku jest inicjatywą, która poszerza możliwości potencjalnego emigranta i umożliwia mu szybkie odnalezienie się w obcym kraju, zarówno pod względem kulturowym, obyczajowym, jak i politycznym. Pamiętajmy, że nie możemy bać się wyzwań, nawet jeżeli język staje nam na drodze – zawsze trzeba iść przed siebie!”.

Ten post dostępny jest również w Holenderski (Nederlands)