Menu / szukaj

Postanowienia coroczne

Pamiętam, jak kiedyś bodajże przed dwoma laty natknęłam się w którymś z kobiecych czasopism w Polsce na bardzo udany felieton na temat postanowień noworocznych. Pamiętam też, że autor na samym początku artykułu wspominał, ile trudności przysparza mu pisanie na początku listopada o sprawach, które faktycznie rozgrywają się dopiero w styczniu. O ironio losu! I teraz przyszła kolej na mnie.

Jak w większości przypadków moja silna wola nigdy nie była na tyle silna, by wraz z magiczną zmianą cyfry w kalendarzu pozwolić sobie na trwałą zmianę moich codziennych przyzwyczajeń. Na szczęście na chwilę obecną nie czuję potrzeby gubienia zbędnych kilogramów (a może to tylko kwestia listopada?), zapisywania się na siłownię (codzienne kilometry przejechane na rowerze mówią same za siebie) czy rzucania palenia (bo nie palę). Mogłabym jednak popracować nad ogólnym zorganizowaniem. Jak próbuję co roku. Pomysł ten jest zawsze aktualny i niewykonalny. Bo jak zmierzyć poziom zorganizowania i progres w tej dziedzinie? Co do minuty zaplanowanym kalendarzem? Dostarczaniem esejów na czas? Byciem na umówioną godzinę? Jeśli mogą to być wyznaczniki zorganizowania właśnie, to życie w holenderskiej rzeczywistości bez wątpienia wiele mnie w tej kwestii nauczyło. Ale zawsze przecież można chcieć „więcej” i „lepiej”.

Dlatego też od pewnego czasu, nie zważając na nieustannie powracający hype końca grudnia i początku stycznia, nie postanawiam sobie niczego. No powiedzmy, że prawie niczego. Bo, jakkolwiek banalnie to zabrzmi, zmiana jest jedyną pewną rzeczą. Ale zaraz, nie o tym chciałam pisać…

Kiedyś gdzieś na uczelni natknęłam się na kartkę z cytatem Naila Gaimana, którą ktoś przywiesił właśnie w ramach noworocznego szumu. „Mam nadzieję, że w tym roku popełnisz błędy. Popełnianie błędów jest zawsze związane z robieniem i próbowaniem nowych rzeczy, uczeniem się życia, zmuszaniem i zmienianiem siebie i świata. Bo podejmujesz się rzeczy, których nigdy przedtem nie miałeś okazji robić, ale co najważniejsze robisz COKOLWIEK. Nie ustawaj, nie zatrzymuj się, nie martw się, że to, co robisz, nie jest wystarczająco dobre, czymkolwiek to jest: sztuką, miłością, pracą, rodziną czy zwyczajnie życiem. Bez względu na to, co to jest, jeśli boisz się tego zrobić, zrób to. Popełniaj błędy, w przyszłym roku i na zawsze.” – brzmiał napis na uczelnianej ścianie, który co roku na nowo staje się moją noworoczną dewizą.

Życzę odwagi i energii w popełnianiu wszystkich błędów, tych bardziej bądź mniej związanych z wypełnianiem postanowień. Bo jak mówi polski wariant powyższego cytatu: przecież nie ma tego złego…

Daria Boruta, Stowarzyszenie PL-Student-NL

 

Ten post dostępny jest również w Holenderski (Nederlands)