Menu / szukaj

Barbara Boldewijn-Bednarz i Monika Urbańska

“Podążaj za marzeniami, a kiedy nie jest to możliwe, zapytaj o radę Holendrów.”

“Niemal od samego początku jestem wierną czytelniczką PoPolsku.Jest to fantastyczna inicjatywa, dzięki której Polacy, którzy zdecydowali się przyjechać do Holandii na dłuższy czas, lub nawet na zawsze, mają dostęp do aktualności i niezbędnych informacji”. Takie słowa usłyszeliśmy od Barbary już na samym początku rozmowy.

Zarówno Barbara Boldewijn-Bednarz jak i Monika Urbańska przyjechały do Holandii za głosem serca. Barbara od 25-ciu lat jest żoną Holendra i ma dwójkę dorosłych dzieci. Monika również poślubiła Holendra i mieszka wraz z nim i 2-letnią córeczką. W Polsce żyły daleko od siebie, Monika w pobliżu Bydgoszczy, Barbara – w Zabrzu.

Barbara: „Dorastałam w Zabrzu, po ukończeniu szkoły średniej podjęłam pracy w dziale zarządzania zasobami ludzkimi w jednej z lokalnych kopalni. Po trzech latach nieustannych podróży pomiędzy Holandią i Polską, zdecydowaliśmy się wziąć ślub. To było w 1989 roku. Mój mąż i ja zamieszkaliśmy w Staphorst, pięknej wiosce w okolicach Overijssel. Właściwie to jestem kobietą z miasta, ale po tych 25-ciu latach nadal uważam, że to miejsce jest przepiękne. Naprawdę znalazłam swoje miesce pod słońcem”.

Barbara i jej mąż na początku związku komunikowali się między sobą w języku niemieckim, ale gdy zamieszkali w Holandii, natychmiast rozpoczęła odpowiednie kursy. „Pracowałam w fabryce dzianiny, później w TNT. W międzyczasie robiłam wszystko żeby nauczyć się holenderskiego”. Używałam języka w praktyce i to bardzo pomogło. Zanim się go nauczyłam, pracowałam w ośrodku dla chorych pracowników w Staphorst. W ciągu dwóch lat została asystentką Wydziału Spraw Obywatelskich, gdzie nadal pracuje z wielką przyjemnością.

„Kiedy mój mąż uczestniczył w wypadku, musiałam zająć się sprawami roszczeniowymi w Nostimos. Kilka tygodni później otrzymałam zaproszenie na rozmowę o pracę. Niedługo potem siedziałam przy stole z dyrektorem Hermanem Fledderusem, aby porozmawiać o mojej nowej pracy”.

Rozmowa przebiegła w bardzo miłej i nieformalnej atmosferze, co bardzo jej się spodobało. Ponadto, wizja firmy utwierdziła ją w przekonaniu, że pomoc poszkodowanym Polakom, udzielana w ich własnym języku, z pewnością będzie odbierana pozytywnie. Odbyła więc odpowiednie kursy w zakresie specjalistycznej wiedzy związanej z ofiarami wypadków i pożegnała się z kolegami z TNT. Aktualnie, razem z Moniką, niesie pomoc polskim klientom.

„Każdego dnia widzę, jak niezbędna jest profesjonalna pomoc i doradztwo dla polskich ofiar wypadków. Czują się pozostawieni sami sobie, bez rodziny, bez znajomości języka, za co z poważnymi urazami. Wtedy czują się w Holandii naprawdę wyobcowani. Bez szczerej chęci niesienia pomocy ludziom, możesz zapomnieć o pracy w tym zawodzie. Stoję dosłownie na pograniczu dwóch światów. Pracując dla Nostimos pomagam Polakom, a pracując w gminie jestem gotowa pomagać Holendrom. Jako człowieka, tworzą mnie dwa kraje – Polska i Holandia. Nie muszę każdego dnia wybierać, co mogę zrobić dla obu tych światów. Mam wspaniałe życie, lepsze być nie może”.

Monika, podobnie jak Barbara, ukończyła w Polsce liceum ogólnokształcące. Również ona przyjechała do Holandii za głosem serca, aby być tu razem ze swoim mężem. Wkrótce po przyjeździe do Holandii zapisała się na kurs integracyjny i uzyskała certyfikat znajomości języka holenderskiego na poziomie średniozaawansowanym. Monika pracowała w dziale zamówień w hurtowni leków. Podczas dni wolnych, odbywała praktyki jako sekretarka w Schoevers, bardzo znanym instytucie. Monika najbardziej lubi obowiązki polegające na niesieniu pomocy. Wszystkie inne sprawy woli zostawiać Barbarze.

Nostimos jest agencją, w której najważniejsza jest komunikacja z klientami. Dostępność dla naszych klientów jest niezbędna, aby roztrzygąć proces roszczeniowy. Na wniosek Hermana, Barbara została poproszona o znalezienie sekretarki, która posługiwałaby się językiem polskim i holenderskim, aby móc służyć klientom. W ten sposób trafili na mnie” – mówi Monika.

Barbara i Monika mają ważną wiadomość dla Polaków w Holandii: „Zacznijcie jak najszybciej uczyć się języka holenderskiego. Co ważniejsze – starajcie się mówić w tym języku, płynnie czy nie, to nie ma znaczenia. Po prostu spróbuj, bo trzeba od czegoś zacząć!”.

Monika uważa życie Polaków w Holandii za przyjemne: „Rozumiem dynamikę, czuję się bezpiecznie i komfortowo. Jednak uważam, że każdy nowicjusz powinien starać się aktywnie uczestniczyć w holenderskich życiu społecznym. Jeżeli nie da się od razu sięgnąć po swoje marzenia, zawsze można zapytać o poradę Holendrów, sąsiadów i znajomych. Jakiego rodzaju szkolenia należy odbyć, aby móc realizować swoje marzenia. Wszystko to potrwa trochę dłużej, ale uda Ci się to osiągnąć”. Wszyscy Polacy są bardzo dumni ze swoich znanych rodaków, którzy odegrali znaczącą rolę w budowaniu Polski jako państwa europejskiego. Należy jednak pamiętać, że obecny wizerunek Polaków nie jest kształtwany przez osobistości pokroju Chopina, Skłodowskiej czy na przykład papieża, ale przez to, jak Polacy manifestują samych siebie jako rezydentów Holandii. „Jak żyjemy swoim życiem, jak pracujemy, i przede wszystkim , jak się zachowujemy – to wszystko ma bezpośredni wpływ na wizerunek polskiej społeczności i naszego kraju”.

Ten post dostępny jest również w Holenderski (Nederlands)