Menu / szukaj

Portret Wiesława Łuszczyńskiego

„Urodziłem się i wychowałem w Gdańsku. Ponad 2 lata temu otrzymałem propozycje wyjazdu do Holandii. Decyzja o wyjeździe byla bardzo trudna. Długo zastanawiałem czy jest sens, czy warto ? Jak to będzie żyć w innym kraju? Decyzji nie ułatwiał mi fakt, iż nie tak dawno się ożeniłem i urodziła się nam córeczka. To był wielki dylemat, czy damy radę razem, ale jednak osobno. Ja sam w Holandii, a moje dziewczyny w Polsce. Po długich i nieprzespanych nocach zdecydowaliśmy się. Na początku miał być to wyjazd tylko na jeden rok, jednak jestem tu do dzisiaj.”

Do Holandii wyjechałem w celach zarobkowych. Miałem w Polsce dobrą pracę, ale niestety wynagrodzenie, które za nią otrzymywałem nie było wystarczające, by utrzymać rodzinę. Stąd decyzja o wyjeździe. Otrzymałem ofertę pracy w Centrum dystrybucji sieci sklepow Albert Heijn jako orderpicker. Po prawie 8 miesiącach pracy na tym stanowisku dostałem propozycję, aby zostać Opleiderem – Instruktorem, który wprowadza nowe osoby w świat pracy w centrum dystrybucji. Jak tylko zdecydowałem się na nowe stanowisko, to kolejną bardzo ważną decyzją było sprowadzenie do Holandii mojej rodziny – mojej żony i córeczki. Instruktorem praktyk byłem przez 3 miesiące, po czym dostałem kolejny awans i zostałem koordynatorem.

W polsce ukończyłem Akademię Morską na Wydziale Przedsiębiorczości i Towaroznawsta o specjalizacji Eksloatacja Portu i Floty. Natomiast w Holandii jestem własnie w trakcie kursu Logistyki pierwszego stopnia oraz uczęszczam na lekcje języka niderlandzkiego. Wierze w to, że dzieki szkole, kursom i zdobytym w życiu doświadczeniu uda mi się znaleźć pewną i stabilną pracę, która pozwoli mnie oraz mojej rodzinie na bezstresowe życie. Jestem osobą ambitną i nie lubiącą stać w miejscu. Uwielbiam spotkania ze znajomymi i wspólne spacery z rodziną. Z natury jestem bardzo łagodny, ale jeżeli jest taka potrzeba, to potrafię walczyć o swoje.

Myślę, że PoPolsku to bardzo dobra inicjatywa oraz świetne medium dla moich rodaków w Holandii. Zwłaszcza teraz, gdy mamy do czynienia z dyskryminacją, a w PoPolsku czytamy o ważnych ustawach, pracy i sprawach dnia codziennego.

Praca, którą wykonuję tu w Holandi jest zupełnie inna od tej, którą wykonywałem w Polsce. Chociaż, jeśli sie bliżej przyjrzeć, można znaleźć w tych dwóch zawodach jeden punkt wspólny. Jest nim logistyka. W Polsce pracowałem jako starszy Bosman portu w jednym z najwiekszch portów Bałtyckich, jakim jest port w Gdańsku. Aby móc kontynuować moją przygodę z logistyką, muszę mieć ukończone kursy, w trakcie których własnie jestem.

W Holandii kontynuuje drogę, ktorą dostałem od losu i jak narazie ta droga mi bardzo odpowiada. Robie i daje z siebie wszystko, by dalej móc kontynuować moją karierę w firmie, w której pracuję. Praca, praca i jeszcze raz ciężka praca. To jest to, co robię teraz i mam nadzieję, że to iż na razie mam bardzo mało czasu dla mojej rodziny, przyniesie nam pozytywne efekty w przyszłości.

Najcięższą częścią pracowania i mieszkania w Niderlandach jest tęsknota za rodziną i przyjaciółmi, za osobami, które są ci bliskie. Wiadomo, że każdy czasem czuje się samotny w obcym kraju. Natomiast jedną z najmilszych i najfajnieszych części życia tutaj jest to, że nie czuje się ciśnienia, żyje się spokojnie i bezproblemowo. Doceniam to, zwłaszcza teraz, kiedy mamy małą córeczkę. W przyszłości chciałbym spełniać się zawodowo i  żyć szczęśliwie z moją rodziną. A dla moich rodaków mam jedno najważniejsze przesłanie: Wierzcie w siebie, a na pewno odniesiecie sukces i nie bójcie się kontaktów z Holendrami. Warto jest wejść w ich środowisko, w końcu żyjemy wśród nich.

Jestem bardzo zadowolony z tego, jak wygląda moje życie do dzisiaj. Jedyne co bym chciał zmienić, to fakt, że mam mało czasu dla najbliższych. Mówi się, że ciężka praca popłaca, więc zobaczymy.

 

Treść dostępna również w Holenderski (Nederlands)